piątek, 1 stycznia 2016

Czytelnicze Podsumowanie Roku, December Wrap Up, plany na Nowy Rok


Hejoo! :)
Przyznawać się, kogo boli głowa po Sylwestrze? No już!
Ale nie chcę dzisiaj mówić o tym, tylko o Czytelniczym Podsumowaniu Roku. Jak możecie zauważyć będzie to przy okazji podsumowanie grudnia i postaram się Wam przedstawić plany na resztę roku, a szczególnie na styczeń.

PODSUMOWANIE GRUDNIA:

Liczba przeczytanych książek: 4 (jedna z nich to lektura)
Liczba przeczytanych stron: 1109, czyli 36 stron dziennie
Książki, które przeczytałam: 
,,Nie - Boska komedia'' Zygmunt Krasiński [recenzji nie będzie]
,,W śnieżną noc'' Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle [recenzja]
,,Małe Wielkie Odkrycia'' Steven Johnson [recenzja]
,,Red Rising: Złota krew'' Pierce Brown [recenzja wkrótce]
Liczba postów: 5
Liczba komentarzy: 28
Liczba wyświetleń: 956/17354
Liczba recenzji: 2

Pomimo, że była przerwa świąteczna, to jednak nie miałam tyle czasu na czytanie. Sądziłam, że uda mi się wczoraj przed północą skończyć Więźnia Labiryntu, jednakże nagle pojawili się goście, potem rozmawiałam z koleżanką na skype i nie udało mi się doczytać tych 100 stron, dlatego będzie ta książka zaliczona do stycznia :)

CZAS NA CZYTELNICZE PODSUMOWANIE ROKU:

Od stycznia dodałam 98 postów, które nagrodziliście 524-oma komentarzami.
W tych 98 postach znalazło się aż 27 recenzji.
Każda Wasza obecność na moim blogu dała 15 595 wyświetleń, a 92 osoby zagłębiły się w to co piszę
Osobiście przeczytałam 35 książek, których łączna liczba stron wynosi 10 300. 
Rok 2015 był obfity w nawiązywaniu współprac, których znalazło się 9. Były to współprace z 7 - oma wydawnictwami i 2- oma autorkami:

  • Księgarnia Internetowa Sfinks
  • Wydawnictwo Poligraf
  • Wydawnictwo Dziewięć Muz
  • Wydawnictwo IUVI
  • Wydawnictwo Sine Qua Non
  • Wydawnictwo Amber
  • Wydawnictwo Drageus
  • Pani Anna Sokalska
  • Pani Kathrin Szczepanik


W moim przypadku ten rok należał do twórczości Colleen Hoover, która całkowicie zawładnęła moim sercem. Jej książki są tak życiowe, tak emocjonalne, że przy każdej z nich płynęły mi łzy. Ale nie smućmy się, bo czas na wybranie najlepszej i najgorszej książki.

Najlepsza książka: ,,Maybe someday'' Colleen Hoover
Najgorsza książka: ,,Ławka'' Jerzy Jaworski

Możecie mi wierzyć lub nie, ale pewnie uwierzycie, że trudno mi było wybrać najlepszą książkę, bo było ich w tym roku naprawdę wiele.
Dodatkowo mój blog 9 października obchodził swoje 1 urodziny! Jest to dla mnie wielkim osiągnięciem, ponieważ to mój pierwszy blog, który prowadzę rok.
Dodatkowo na początku stycznia 2015 roku założyłam stronę na Facebook'u, na której nie byłam zbyt często aktywna, ale wstawiałam różne posty KLIK
Uaktywniłam się również na Instagramie, na którym jestem bardziej aktywna, ale Wy również nie jesteście w tyle. Oto najlepsze zdjęcia 2015 roku:


Założyłam również książkowego, blogowego (zwał jak zwał) Snapchata. Możecie mnie dodawać, ponieważ mówię tam dużo i często




A CO W NOWYM ROKU?

  1. Planuję wprowadzić nowy wygląd bloga, nad którym pracuję
  2. Chcę również wprowadzić nowy wygląd recenzji
  3. Będę się starała wstawiać 2 posty tygodniowo, jednakże niczego nie obiecuję
  4. Planuję również wiele akcji typu Read Week.
  5. Może uda mi się wprowadzić jakieś nowe gadżety na blogu
  6. Dodatkowo postaram się być bardziej aktywna na Facebooku
  7. Zmieni się skala oceniania książek
Tymczasem chcę Wam życzyć samych przyjemności w Nowym Roku i lecę poczytać Wasze podsumowania :D
A już wieczorem recenzja Red Rising: Złota krew Pierce'a Browna.

wtorek, 29 grudnia 2015

Tea Book TAG


Nadszedł ten zimowy wieczór, gdy każdy z czytelników zaparza sobie wielki kubek herbaty, bierze książkę, kocyk i się zaczytuję...
Nie pomyliłam się, prawda? Mam taką nadzieję, bo przecież każdy z nas lubi herbatę, szczególnie taką cieplutką :)

Chcą ogrzać Was w ten zimny wieczór przychodzę z Tea Book Tagiem!

Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.
Nie czytam zbyt wielu klasyków, ale jeżeli można pod tę kategorię zaliczyć Hobbita lub Władcę Pierścieni, to zdecydowanie te książki są moje ulubione z gatunku klasyku. Świat, który został stworzony przez Tolkiena nie każdemu pasuje, ale dla mnie jest idealny.

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
A szkolne lektury się liczą? Ponieważ przy większości zasypiałam i zasypiam. 
No dobra, przejdźmy do książek, które czyta się na co dzień. Książka, która mnie nudziła i praktycznie przy niej zasypiałam to Ławka Jerzego Jaworskiego. Recenzję tej książki przeczytacie TUTAJ.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
I ponownie wspomnę o Hobbicie, bo jak powszechnie wiadomo, Bilbo wraz z krasnoludami bierze udział w wielkiej wyprawie.

Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Kurczę... Na daną chwilę nie przychodzi mi nic do głowy :/
Ale zaraz! Kiedyś bardzo mało słyszałam o książce Oskar i pani Róża i teraz też za często ten tytuł nie przelatuje mi przez uszy. Bardzo dużo słyszy się o Małym Księciu, a o Oskarze... nie tak dużo, a jest to naprawdę świetna książka. (Tak na marginesie, to muszę się lepiej zapoznać z utworami E. E. Schmitta)

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Wiem, że większość pod tę kategorię zaliczyłaby Grey'a, ale mi się on podobał. Niestety innej książki nie potrafię tutaj podać. Chyba jeszcze na taką nie trafiłam.

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła.
W moim przypadku takie rzeczy wydarzyły się czytając Hopeless oraz Władca piasków. Koniec końców obie książki mi się bardzo podobały.

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano Ci na dobranoc, kiedy byłaś mała.
Ja pamiętam, że z mamą czytałyśmy krótkie bajki Jana Brzechwy, wiersze Juliana Tuwima oraz Baśnie Hansa Christiana Andersena.

Herbata owocowa, czyli Twoja ulubiona lekka książka.
Naprawdę lekką książką, która skradła moje serce był After. Płomień pod moją skórą. Nie mogę się doczekać przeczytania pozostałych części. Przy czytaniu tej książki pobiłam swój rekord, ponieważ przeczytałam ją w 14 godzin! (:o)

Ice Tea, czyli książka, która zmroziła Ci krew w żyłach.
Niestety nie trafiłam jeszcze na taką książkę, ale za to gdy czytałam Szeptem Becci Fitzpatrick, to był moment, w którym ogarnął mnie strach, tak jakbym to ja była główną bohaterką.

Niestety herbatki się już skończyły, ale tylko na blogu. W domu nadal możecie sobie parzyć nowe :D
Mam nadzieję, że ten tag Wam się podobał. 

Moi nominowani to...
Przemiła Iza z Isabel Czyta
Laurę z Oczami Laury
Nad z Na tropie

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Małe wielkie odkrycia

Tytuł: Małe wielkie odkrycia
Autor: Steven Johnson
Stron: 287
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ocena: 5/6

Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko?

Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł rozwiązania - nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian.


CZY WIECIE, ŻE:
  • Wynalezienie prasy drukarskiej wywarło wpływ na rozwój fizyki molekularnej?
  • Dzięki niecodziennemu pomysłowi na handel lodem możliwe stało się zasiedlenie obszarów Ziemi dotąd niedostępnych dla człowieka?
  • Osiągnięcia inżynierii dźwięku, które pomagają nam lepiej widzieć, wzięły swój początek od neandertaliskich zawodzeń w burgundzkich jaskiniach?
  • Potrzeba oczyszczenia miast z fekaliów pozwoliła rozpocząć prace nad mikrochipami?
  • Odkrycie atomu umożliwiło nam mierzenie czasu w nanosekundach?
  • Wynalezienie sztucznego światła wpłynęło na ewolucję zwyczajów związanych ze snem?
Oto niezwykła historia zwykłych przedmiotów - tych, z których korzystamy każdego dnia. Przeczytacie o geniuszach z przypadku i zbawiennych pomyłkach, kuriozalnych koncepcjach i niespodziewanych efektach. Przekonacie się, że każde wielkie osiągnięcie było poprzedzone maleńkim odkryciem. Taka jest właśnie historia innowacji.

Tak jak wczoraj, ta recenzja będzie troszkę inna, ponieważ nie będzie tego podziału na kategorie. Dlaczego? Nie jest to książka z fabułą. Jest to typowo popularno-naukowa historia, z której dowiadujemy się wielu, nawet przydatnych rzeczy. Steven Johnson jest bardzo inteligentnym człowiekiem, który w ciekawy sposób potrafi wykorzystać swoją wiedzę.

Cała książka jest podzielona na sześć rozdziałów i łatwo można się domyślić, że każdy mówi o czym innym. Pierwszy z nich mówi nam o szkle. O tym jak powstało i, z biegiem czasu, do czego służyło. Możemy poznać wiele nowych nazwisk, ale pewnie niektórzy z nas znają wymienionych ta ludzi. W następnym rozdziale poczytamy sobie o zimnie. O tym jak transportowano lód z obszarów chłodnych na obszary gorące. Poznamy tajemnicę stworzenia dzisiejszej lodówki, a to ważny wynalazek, ponieważ przechowuje jedzenie, a wszyscy lubią jeść ( :D ).
Trzeci rozdział jest o niczym innym jak o dźwięku. Jak możecie wyczytać z opisu, który został wyżej napisany dowiadujemy się, że dźwięk odczytano z naskalnych rysunków Neandertalczyków, ale czy dalibyście wiary, że na przełomie XIX i XX wieku, dzięki dźwięku można było określić płeć dziecka u kobiety w ciąży? To dopiero niewiarygodne! Czas na czystość, czyli rozdział 4. Niestety niegdyś ludzie nie myli się wcale, no ewentualnie raz w miesiącu, ale wtedy to byli uważani za czyściochów. Natomiast Steven Johnson powiedział bardzo ciekawą rzecz dotyczącą zakładania kanalizacji:

Zanim przyjęto tę jednostkę mierniczą, system wodociągowy testowano staroświeckim sposobem:
budowało się nowe kanały lub rezerwuar albo kładło rury i po prostu czekało się i patrzyło,
ilu ludzi umrze.
~ str. 157

To okropne, ale trzeba było sobie jakoś radzić, a z racji, że poprzez wiele zanieczyszczeń chemikaliami i nie tylko dochodziło do chorób to zgony i tak następowały. 
Jednak nie to było najbardziej obrzydliwe. Wyobraźcie sobie, że idziecie się teraz umyć, a zamiast czystej wody lecą jakieś szczątki ryb.. fuuuj..
Ostatnie dwa rozdziały dotyczą czasu, który był wiele razy zmieniany oraz o świetle. Na przykład robiono kiedyś świeczki ze specjalnej mazi, która znajdowała się nad mózgiem kaszalota, dlatego w tamtym okresie były one często zabijane, a żeby wydobyć tę maź wywiercano dziurę w głowie ryby i wchodził w nią człowiek, który to zbierał. 
To na tyle ze streszczenia tych ciekawostek...
Pomimo, że niektóre fakty są naprawdę obrzydliwe to wciągają. Osobiście lubię takie książki, które czegoś nauczyć, ale nie lubię ich czytać od początku do końca. Muszę sobie robić przerwy odkładając taką książkę i biorą inną. To był jedyny minus czytania tej książki, ponieważ takie czytanie bez przerwy nużyło (ale dałam radę!).
Muszę przy okazji pochwalić grafika, ponieważ okładka jest przepiękna. Kolory są tak dobrane, że nie występuje żaden natłok. To samo tyczy się rysunków zamieszczonych na niej. Serdeczne gratulację dla pana Pawła Szczepanika za tak świeżą okładkę, ponieważ kojarzy mi się właśnie z taką świeżością. Ona również zachęca do wzięcia książki i poczytania. Naprawdę serdecznie gratuluję, ponieważ wolę naszą polską okładkę niż zagraniczne.

Podsumowując...
Jeżeli jesteście rządni wiedzy, bądź chcecie przeczytać coś co Was nie odmóżdży, a wręcz przeciwnie to ta książka jest dla Was. Uważam, że jest godna polecenia, bo dzięki niej, jak i samemu autorowi możemy się dowiedzieć o przedmiotach codziennego użytku całkowicie nowych informacji. A może to właśnie ta książka odpowie na nurtujące Was pytania, hm? Warto od czasu do czasu przeczytać taką książkę.

***
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Sine Qua Non za co serdecznie dziękuję.


sobota, 26 grudnia 2015

W śnieżną noc

Tytuł: W śnieżną noc
Autorzy: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
Stron: 325
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 6/6

W Wigilię miasteczko Gracetown kompletnie zasypuje śnieg. 
Na pocztówkach może i wygląda to malowniczo,
ale w rzeczywistości bardzo komplikuje życie. I na pewno nikt nie spodziewa się, że przedzieranie się przez zaspy samochodem rodziców, nieplanowana kąpiel w przeręblu albo nieprzyzwoicie wczesna zmiana w Starbucksie mogą prowadzić do spotkania z miłością. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia świąt, zdarzyć się może wszystko...



W śnieżną noc to trzy historie miłosne, które, pomimo tego, że są napisane przez trzech różnych autorów, łączą się ze sobą. Ma się czasem wrażenie, że cała książka jest napisana przez jednego autora, ponieważ sposoby układania zadań oraz pisania praktycznie się od siebie nie różnią, a humor w przypadku każdego autora jest podobny. Będzie to troszkę inna recenzja, ponieważ zrecenzuję każde opowiadanie osobno, a na samym końcu wszystko podsumowuję.

Podróż wigilijna
Autorką tego opowiadania jest Maureen Johnson. Osobiście, pierwszy raz spotkałam się z jej twórczością.

Główną bohaterką jest Julia, a dokładnie Jubilatka. Tak, nie przewidzieliście się. Ona nazywa się Jubilatka. Dlaczego? Ponieważ dostała imię na cześć budynku z miasteczka Flobie. 
Ma ona idealnego chłopaka Noah, który nie ma dla niej czasu oraz rodziców, którzy są ''świrami'' pod względem Flobie, dlatego ona wybiera się na Wigilię do swojego chłopaka. Gdy już ma wychodzić dowiaduje się, że jej rodzice trafili do więzienia, a ona jedzie do dziadków na Florydę. Niestety w czasie gdy ona jedzie pociągiem zaczyna się największa śnieżyca od 50 lat. Gdy pociąg staje postanawia z niego wysiąść i iść do Waffle House. Tam poznaje Stuarta.

W skrócie to właśnie tak wyglądają święta Julii. Niby nie ciekawie, ale kto by przypuszczał, że trafi się jej taka przygoda i zmieni swoje życie, dzięki jednej śnieżycy? Nikt, to prawda. 
Całe opowiadanie jest naprawdę ciekawe, tak jak i inne, ale to właśnie te wprowadza nas w ten świąteczny nastrój całej książki. 
Należą się serdeczne gratulacje i gromkie brawa dla Maureen Johnson za tak piękną historię, która wzrusza. 

Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy
Jak możecie się domyślić, autorem tego opowiadania jest nam już dobrze znany John Green, na którego opowiadanie nie mogłam się doczekać.

Mówiłam dlaczego Jubilatka wysiadła z pociągu? Nie? Naprawdę nie mówiłam? W sumie to się nie dziwię, bo na jej miejscu również bym wyszła. W jej przedziale znajdowało się 14 cheeleaderek, których imiona brzmiały Amber i Madison. Kto by nie zwariował? Niestety pech chciał, że przybyły one również do Waffle House. 
Pracuje tam Keun, który ustalił ze swoimi kolegami z pracy, że zaproszą jeszcze dwóch chłopaków do Waffle House. To dzięki tej umowie poznajemy Tobina, Diuk (Angie) oraz JP, którzy pomimo trudności i dużej konkurencji starają się dostać do WH. 

Historia pełna ''greenowskiego'' humoru oraz miłości. Ja się nie zawiodłam na Johnie Greenie i mam nadzieję, że osoby, które czytały lub czytają tę książkę, jak i to opowiadanie, również się nie zawiodły.

Święta patronka świnek
Wniosek sam nasuwa się namyśl, że autorką tego opowiadania musi być Lauren Myracle, ponieważ jeszcze tylko o niej nie wspominałam. 

Pomimo, że wszystkie opowiadania są ze sobą spójne, to to się trochę różni, ponieważ zaczyna się dość smutno, przygnębiająco. 
Poznajemy tutaj Addie, która jest załamana po tym co zrobiła, ale również z powodu, że nie jest z Jebem, swoim chłopakiem (przy okazji - Jubilatka poznała Jeba również w pociągu). Przychodzą do niej przyjaciółki, które na początku starają się ją pocieszać, jednak na koniec tak naprawdę zostaje ona uświadomiona, że mówi i myśli tylko o sobie. Gdy się już pogodziła z jedną z przyjaciółek - Dorrie - dla drugiej, Tegan, obiecuje odebrać prosiaczka ze sklepu zoologiczne. Jak się okazuje będzie to dość trudna czynność do wykonania. 

Jest to ostatnie opowiadanie, które podsumowuje całą książkę. Nie ważne, że zaczęło się ono smutno. Humoru również nie zabrakło, spokojnie. Dodam, że w tym opowiadaniu spotykają się wszystkie wspomniane wyżej osoby. No dobra.. Może poza JP oraz Keunem.

Podsumowując...
Jak już na początku mówiłam opowiadanie zebrane w tej książce są tak ze sobą spójne i nie różnią się językiem, że gdybyśmy nie mieli świadomości iż są trzej autorzy, to byśmy mieli wrażenie, że jest to książka jednej osoby. 
Historie, które łapią za serce, ale również rozśmieszają do łez. To właśnie z tej przyczyny jest tak bardzo pozytywna ocena. Naprawdę z całego serca ją Wam polecam. Nie pożałujecie.
A jeżeli ktoś z Was już tę książkę przeczytał, to niech wyrazi swoją opinię w komentarzu. Chętnie przeczytam :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Tydzień Świąteczny


Ho, ho, ho... Święta coraz bliżej i bliżej.. Oprócz świątecznych porządków robimy również świąteczne zakupy, ale czemu i nie zaangażować się w święta również w inny sposób, a mianowicie totalnie się zaczytać (oczywiście z przerwami aby pomóc rodzinie w przygotowaniach).

wtorek, 1 grudnia 2015

November Wrap Up


Hello December, hello people...
Nadszedł ten dzień. 1.12, czyli nowy miesiąc, ostatni w roku, a na dodatek to już tylko 23 dni do świąt! :D

Ale zanim święta to czas na podsumowanie listopada.
W moim przypadku był to niestety bardzo słaby miesiąc. Ale nie najgorszy, bo najgorszym był luty, w którym nic nie przeczytałam :c
Nie przedłużając...

Liczba przeczytanych książek: 2 (jedna z książek to lektura)
Liczba przeczytanych stron: 510, czyli 17 stron dziennie
Książki, które przeczytałam:
,,Kosogłos'' Suzanne Collins [recenzja]
,,Dziady cz. III'' Adam Mickiewicz [recenzji nie będzie]
Liczba postów: 4
Liczba komentarzy: 16
Liczba wyświetleń: 895/16 308
Liczba recenzji: 1

Tak wiem, mogło być lepiej. Nie mówię tylko o przeczytanych książkach, ale o tym co się działo na blogu. Ale, ale... Mam już zaplanowaną na grudzień akcję. Dodatkowo mam zamiar nadrobić wszystkie zaległości czytelnicze, dzięki temu wolnemu, które się zbliża.
Co do miesięcznego TBR... Ten pomysł nie wypalił, więc nie będę go kontynuować.

To na tyle. Mam nadzieję, że Wam poszło o wiele, wiele lepiej.
Życzę miłego, czytelniczego dnia! :)

środa, 25 listopada 2015

Mockingjay Book TAG


Witajcie! :)
Chciałabym Wam wynagrodzić jakoś moją nieobecność, ponieważ szkoła nie rozpieszcza, ale obiecuję Wam, że gdy tylko nadejdzie ten świąteczny okres będą bardziej aktywna. Dodam, że planuję pewną świąteczną akcję od 21.12 do 27.12. 2015r. Mam nadzieję, że weźmiecie w niej udział :) Ale więcej informacji dowiecie się 6 grudnia ^^

Z racji, że 20 listopada była premiera drugiego partu Kosogłosa zapraszam Was na Mockingjay Book TAG!

Katniss Everdeen - ''ognista'' książka, która zapaliła Twoje serce.
Książką, która rozpaliła moje serce to na pewno Ogień i woda Victorii Scott oraz Hopeless Colleen Hoover.

Peeta Mellark - najcięższa książka w Twojej biblioteczce.
Zdecydowanie Władca Pierścieni Tolkien, ponieważ mam wszystkie tomy w jednym.

Gale Hawthorne - książka, za którą byś zabił/a.
Maybe someday C. Hoover, seria Dary Anioła C. Clare, ogólnie wszystkie książki C. Hoover.

Primrose Everdeen - ulubiona książka z dzieciństwa.
Chyba Kubuś Puchatek i Baśnie Andersena.

Finnick Odair - książka z najładniejszą okładką.
Jest tyle książek z pięknymi okładkami. Dla mnie bardzo się podoba okładki książek takich jak Ogień i woda V. Scott, Klątwa tygrysa C. Houck.

Johanna Mason - książka, która Cię zraniła, wywołała łzy.
Jak już pewnie wiecie, bo często przy tagach o tym wspominam, nie płaczę przy książkach, jednakże łzy mi poleciały przy Hopeless. 

Cornelius Snow - znienawidzona przez Ciebie książka.
Nie mam znienawidzonej książki. Mam książkę, za którą nie przepadam, ale nie znienawidzoną :)

Galeniss vs. Peetniss - książkowa para, której kibicujesz.
Jeżeli chodzi o Igrzyska Śmierci to będzie to Galeniss, ale jeżeli chodzi o inne książki to Will i Layken z Pułapki uczuć, Clary i Jace z Darów Anioła oraz Sydney i Ridge z Maybe someday.

I to by było na tyle :)
A Wy jak byście odpowiedzieli na te pytania? Ktoś chętny? Jeżeli jesteś chętny/a to nominuję Cię! 
Życzę Wam zaczytanego i miłego wieczoru :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Kosogłos

Tytuł: Kosogłos
Autor: Suzanne Collins
Seria: Igrzyska Śmierci (tom #3)
Stron: 371
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 3/6

NAZYWAM SIĘ KATNISS EVERDEEN.
DLACZEGO NIE ZGINĘŁAM?
POWINNAM NIE ŻYĆ.

Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, przeżyła Ćwierćwiecze Poskromienia, ale jej dom został w odwecie zniszczone przez Kapitol. Teraz mieszka wraz z matką i siostrą w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą. 
Katniss, mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi. Zadanie to jednak nie będzie łatwe, bo dziewczynie przyjdzie się mierzyć nie tylko z żołnierzami znienawidzonego prezydenta Snowa, ale także z własnymi dylematami moralnymi. Czy podczas wojny jest miejsce na uczucia, takie jak miłość lub współczucie? Gdzie leży granica między własnym dobrem, a poświęceniem się dla innych? Wreszcie - czy wojna może naprawdę usprawiedliwić nawet najbardziej okrutne postępowanie wobec ludzi?

Co nieco o historii:
Katniss trafia do ''nieistniejącej'' Trzynastki niczego nie świadoma. Ma zostać Kosogłosem - symbolem buntu, rebelii, obalenia Kapitolu. Obwinia się o to, że wszyscy, którzy zginęli, zginęli przez nią. Całe szczęście, że jest przy niej Gale, mama i Prim. Nie pomaga to jednak dla Katniss, ponieważ nie wie ona co dzieje się z Peetą, dopóki nie zobaczy go w telewizji. Od tamtego momentu zaczyna się wojna pomiędzy dystryktami, a Kapitolem.

Jak ja na to patrzę:
Katniss to bardzo odważna oraz waleczna dziewczyna. Jak było wspominane w książce - ceni życie bliższych bardziej niż swoje. Od samego początku wiedziałam, że idealnie nadaje się na Kosogłosa. Zrozumiem to, że wiele osób ginie podczas takich igrzysk, ale bardzo denerwującym zachowaniem jest ciągłe obwiniane się o ich śmierć.
Ogółem to książka bardzo mi się dłużyła. Uważam, że to najgorsza część z całej trylogii. Cała akcja rozkręca się bardzo powoli przez co ma się ochotę odłożyć książkę i wziąć się za jakąś inną. Wiem, że fani na pewno powiedzą, że się z tym nie zgodzą, ale to oczywiście tylko moja opinia.
Nie zdziwi pewnie nikogo jak podam tutaj najbardziej lubiany cytat z całej książki, a mianowicie...

-Kochasz mnie. Prawda czy fałsz?
Odpowiadam:
-Prawda.
~ str. 369

Zdjęcie z mojego Facebooka
Bohaterowie:
Katniss - główna bohaterka, uparta, ale waleczna. Kochająca, ale również niezdecydowana

Peeta - w tej części dość irytujący (dla mnie oczywiście), ale i poszkodowany przez Kapitol

Gale - zawsze wspiera Katniss, bez względu jakie ona podejmuje decyzje, waleczny

Finnick - uparty, potrafiący oddać życie za innych, (mój mąż)

Wracając do książki...
Najbardziej wciągającym momentem było ostatnie 100 stron książki, gdzie nasi bohaterowie dotarli do Kapitolu. Natomiast najbardziej wzruszającym momentem jest epilog. Bardzo lubię książki ze szczęśliwym zakończeniem. Szczególnie z tak szczęśliwym, gdy jest powiedziane, że nie ma już Głodowych Igrzysk, a Katniss i Peeta tworzą szczęśliwą rodzinę.

Podsumowując...
Książka dość ciekawa, jednakże strasznie się dłużąca, a bohaterowie są dość irytujący. Uważam jednak, że Suzanne Collins bardzo dobrze zakończyła tę trylogię, ponieważ nie czuje się niedosytu po zakończeniu jej (przynajmniej w moim przypadku). 
Teraz tylko czekać na piątek, ponieważ jak wszyscy wiemy jest premiera drugiego partu. Ja się raczej nie wybiorę, ponieważ nie oglądałam poprzednich części i nie sądzą abym w najbliższym czasie je obejrzała.
Za to Wam życzę miłego seansu, bądź seansów, bo wiem, że niektórzy wybierają się na maraton.

I NIECH LOS ZAWSZE WAM SPRZYJA!

niedziela, 8 listopada 2015

Liebster Blog Award #12


Jakiś czas temu zostałam 12-ty raz nominowana do LBA przez Sarę z bloga KultuSarnie za co niezmiernie dziękuję :)

Przy okazji chciałabym Was przeprosić za to, że od Wrap Upu nie było żadnej recenzji, ale nie mam kiedy czytać, dlatego występują takie sytuacje :c Postaram się to w najbliższym czasie zmienić :)

1. Gdzie znajduje się ''Twoje miejsce''?
Moje miejsce to mój pokój, ale mam pewien plan aby zrobić sobie w pokoju takie odrębne miejsce na czytanie książek. Taki mały zakątek :)

2. Zdarzyło Ci się płakać przy książce?
Tak, ale to było chyba tylko 2 razy.

3. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Głównie jest to pop. Rzadko kiedy słucham innego gatunku muzycznego prócz popu :)

4. Jak pisać posty, to na laptopie, komputerze, telefonie czy może tablecie?
Zdecydowanie na laptopie. A telefon z tabletem na 100% odpadają.

5. Ulubiona bajka Disneya?
Od małego rzadko oglądam tv, ale jeśli już mam wybierać to będzie to Pocahontas oraz Mustang z Dzikiej Doliny :)

6. Skorzystałabyś z możliwości bycia nieśmiertelnym?
A czy byłyby inne bliskie mi osoby mające taką możliwość? Bo jeżeli tak, to bym skorzystała, a jeśli nie to odrzuciłabym tę propozycję.

7. Masz zwierzęta?
Owszem! :D
2 psy, 3 koty i na daną chwilę 5 świnek morskich xd

8. Zrobiłaś jako dziecko coś naprawdę głupiego?
Nie. Byłam dość spokojną osobą, w sumie nadal jestem i z reguły unikałam/unikam głupich sytuacji

9. Czym dla ciebie jest wolność?
Nie przepadam za takimi pytaniami, ponieważ nie umiem na nie odpowiadać. Wolność do dla mnie ''życie po swojemu''. W swoim miejscu, z wybranymi przez siebie osobami. Tak, to dla mnie wolność.

10. Co robisz, gdy nic nie musisz?
Czytam albo piszę posty na bloga :D

11. Jaką postacią historyczną chciałabyś być?
Szczerze? Żadną. Nie interesuję się historią na tyle aby upodabniać się do któreś z historycznych postaci. To zdecydowanie nie dla mnie...

Jeszcze raz dziękuję Sarze za nominację :D
Ja nie nominuję nikogo. Mam nadzieję, że nie obrazicie się za to, że nie było postów w tym tygodniu, ale jak już mówiłam - postaram się to zmienić. W końcu środa jest wolna, więc będzie można czytać :)

Na koniec chcę Wam życzyć miłego wieczoru i powodzenia jutro w szkole, pracy :D :D

niedziela, 1 listopada 2015

October Wrap Up, November TBR + podsumowanie Nocy Grozy


1 listopada to nie tylko Święto Zmarłych, ale także (szczególnie dla książkoholików) czytelnicze podsumowanie października.
Drugi miesiąc roku szkolnego minął, czyli zostało już tylko 7 miesięcy. Należy dodać, że już za miesiąc i 23 dni będą święta. Ale koniec marzenia - przed nami jeszcze cały listopad. Czuję, że będzie to dla mnie dość kiepski, ponieważ będzie to dla mnie raczej zabiegany miesiąc.
Ale przejdźmy do podsumowania października, no bo przecież po to się tu spotkaliśmy :)

Liczba przeczytanych książek: 4 (jedna z książek to lektura)
Liczba przeczytanych stron: 1397, czyli 45 stron dziennie
Książki, które przeczytałam:
,,Delirium'' Lauren Oliver [recenzja]
,,Maybe someday'' Colleen Hoover [recenzja]
,,Szeptem'' Becca Fitzpatrick [recenzja]
,,Pan Tadeusz'' Adam Mickiewicz [recenzji nie będzie]
Liczba postów: 8
Liczba komentarzy: 56
Liczba wyświetleń 1327/15337
Liczba recenzji: 3

Co jeszcze?
Moją książką w akcji 10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego była ,,Dni krwi i światła gwiazd'' Laini Taylor, której niestety nie udało mi się przeczytać.
Książką na ten miesiąc jest ,,Jeden dzień'' Davida Nichollsa.
Organizowałam Noc Grozy.

November TBR

  1. Jeden dzień David Nicholls
  2. Czas żniw Samantha Shannon
  3. Zakon mimów Samantha Shannon
  4. Kosogłos Suzanne Collins
Jak co miesiąc moim celem są cztery książki, a kolejność ich czytania jest przypadkowa.

Podsumowanie NOCY GROZY


Jak wiecie (albo i nie) wczorajszej nocy (31 października - 1 listopada) organizowałam NOC GROZY, która miała po części uczcić Halloween. 
Książka, którą wybrałam do czytania była Carrie Stephena Kinga. Niestety przeczytałam tylko 69 stron, ponieważ o 1:30 złapało mnie zmęczenie, ale i również ból głowy. Osoby obserwujące mnie na snapchacie (@wkrainieksiazek) miały dostawać co godzinną relację z mojego czytania, jednakże nie wyszło mi to. 
Mam nadzieję, że Wam, czyli osobom, które brały udział Nocy Grozy udało się dobrnąć do końca.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że Wasze statystyki są o wiele lepsze. Pochwalcie się nimi w komentarzu :)

Obserwatorzy