niedziela, 10 kwietnia 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Chłopak, który stracił głowę

Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Autor: John Corey Whaley
Stron: 352
Wydawnictwo: Otwarte
Cena: 34,90 zł
Data premiery: 13.04.2016r.
Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Hej!

Poznaj Travisa. Ma 16 lat, superdziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by od szyi w dół przeszczepiono mu zdrowe ciało. Jest tylko jeden problem - na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.

Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne, choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej. Jednak powrót do życia wygląda inaczej, niż Travis to sobie wyobrażał. Jego przyjaciele są już na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, a dziewczyna... Hmm, wygląda na to, że ma narzeczonego. Trudno się dziwić, że chłopak nie ma zamiaru się z tym pogodzić.

W końcu you only live twice.

Co mnie skłoniło do tego, żeby zabrać się za tę książkę? Historii, które są związane z tematyką raka jest wiele. Wchodzi ich coraz więcej, ale ta książka różni się od poprzednich tym, że tutaj główny bohater - Travis - traci głowę. Dosłownie. No dobra, może i było to tylko na pięć lat, ale i tak ją stracił. Właśnie ta część historii najbardziej mnie zaintrygowała. Wielu osobom ta książka się bardzo, ale to bardzo się podoba. Mi również, ale patrząc na moją ocenę (8/10 gwiazdek), czegoś mi brakowało. Zapraszam do lektury!

Travis do intrygujący bohater, w końcu stracił głowę. Ma najwspanialszych przyjaciół, którzy są z nim do ostatniego dnia.
Minęło pięć lat. Travis dostaje nowe ciało i zaczyna nowe życie. Problem polega na tym, że tylko on zaczyna nowe życie, reszta żyje dalej. Musieli pogodzić się z odejściem syna, przyjaciela, chłopaka, i żyć dalej.

Co do samej książki. Bardzo podoba mi się oprawa graficzna. Naprawdę warto pochwalić wydawnictwo. Dla porównania daję Wam okładkę zagraniczną.

Okładka zagraniczna
Nie wiem jak Wam, ale mi zdecydowanie podoba się nasza polska okładka.
Język autora jest przyjemny. Książkę czyta się bardzo szybko, co, jak dla mnie, jest wielkim atutem. Ciekawym zabiegiem, z którym spotkałam się pierwszy raz, jest to, że tytuł każdego rozdziału to ostatnie wyrazy z rozdziału poprzedniego. Jak już wcześniej o tym wspomniałam - pierwszy raz się z czymś takim spotkałam.
Dodatkowo książka jest przepełniona wieloma śmiesznymi cytatami, m.in.

- Wchodzę w to. Co mam na siebie włożyć?
- Najlepiej ubrania. - Kyle się roześmiał.

albo

- Czy mogę ci oddać mój obraz na przechowanie? Jak zostawię starym wolną chatę, to pewnie zaczną codziennie imprezować. Boję się, że go zniszczą.


W książce znajdziecie jeszcze wiele podobnych tekstów, które serdecznie Wam polecam.

Skoro tak wszystko tak wychwalam to czemu brakuje dwóch pełnych gwiazdek w ocenie. Już Wam mówię. Bardzo denerwowało mnie zachowanie Travisa. Nie potrafił zrozumieć, że reszta musiała żyć dalej, i że nie mogli wiecznie na niego czekać. Choćby mu tłumaczyło to milion osób, on nie potrafił tego docenić. Zachowywał się samolubnie oraz dziecinnie. Nie lubię takich bohaterów. Są bardzo irytujący.
Oprócz tematu przewodniego, którym jest ''stracenie głowy'', książka skrywa wiele tajemnic, co jeszcze bardziej zachęca nas do czytania. Jednak czegoś mi tutaj brakowało. Nie znalazłam tego efektu wow, który większość widzi. Zdecydowanie liczyłam na coś więcej, ale nie zawiodłam się aż tak bardzo.
Jak już wcześniej wspomniałam. Książek o tematyce raka jest wiele. Fakt, jest to pierwsza książka z tą tematyką, gdzie główny bohater traci głowę, jednakże książka ta wnosi do naszego życia to, żeby nie żyć przeszłością, tylko iść w przyszłość.
Tak czy inaczej nie zniechęcam do czytania, ale mam świadomość tego, że nie każdemu się ona może spodobać.

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję dla wydawnictwa Otwartego.


1 komentarz:

  1. Ta zagraniczna okładka to chyba jakaś pomyłka. Jak ktoś mógł zrobić coś takiego? Co do samej książki, to raczej po nią sięgnę, choć to nie jest książka, którą muszę kupić już teraz.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie fakt, że tu zajrzałeś/aś :D
Miło by było gdybyś zostawił/a po sobie ślad, bo wtedy wiem, że mam dla kogo pisać swoje ''wypociny'' :)
Serdecznie Cię pozdrawiam :3
Alicja w Krainie Książek

Obserwatorzy